Czas uporać się z przepaścią między oczekiwaniami pracodawców a ofertą szkół

 

 

"Role na rynku pracy gwałtownie się odwróciły, zatem na ile obecne doradztwo w kwestii wyboru zawodu jest nieaktualne?" - pyta były dyrektor Peter Tait.

 

 

Ponieważ rząd kontynuuje prowadzenie kampanii mającej na celu przekształcenie wszystkich naszych szkół w szkoły wyższe (czy moglibyśmy wrócić do nazywania ich szkołami?), wzrasta świadomość tego, że potrzeba więcej niż zmiana nazwy by uporać się z rosnącymi rozbieżnościami między ofertami szkół a oczekiwaniami pracodawców. W tej stale bitwie między teraźniejszością a przyszłością spośród rzeczy nauczanych w szkołach niewiele jest tak istotnych jak doradztwo zawodowe. Społeczeństwo przywykło do przekonania, że obowiązkiem szkół jest przygotowanie dzieci do zawodów, które jeszcze nie istnieją oraz do stawiania nauczycielom wysokich wymagań i pouczania na temat nauczanych treści, co wynika z szybko rosnącej wiedzy, zwłaszcza w zakresie technologii i nanotechnologii.

Te sygnały alarmowe nie są jednak niczym nowym – już 23 lata temu dr William Dagett napisał “Przepaść między potrzebami naszych dzieci a ich stanem wiedzy w momencie ukończenia szkoły stale się pogłębia, nie dlatego, że nie pracujemy wystarczająco ciężko, ale ponieważ społeczeństwo zmienia się szybciej niż nasze szkoły.”

Podczas gdy debatę na temat przyszłości edukacji i zmian w szkolnictwie trzeba odłożyć na inny czas, doradztwo zawodowe na gruncie szkolnym i domowym nabrało nowego znaczenia.Jest to o tyle trafne, jeśli weźmiemy pod uwagę, że nasze dzieci prawdopodobnie będą próbować zawodów wymagających różnych umiejętności częściej niż ich rodzice, których często pytają w pierwszej kolejności o radę, zanim zauważą, że rzeczywistość w której podejmą pracę zmieniła się.

Powstaje też pytanie, do jakiego stopnia doradztwo zawodowe jest już zbędne i jaka wiedza będzie wymagana w przyszłości.

W zeszłym tygodniu Jonathan Taylor, dyrektor szkoły średniej North Bridge South Senior School w Londynie, skrytykował swoich kolegów za namawianie uczniów by zapisali się na wybrane kursy, jeśli chcą dostać się na studia w Oxbridge (studia marketingowe).

Oczywista odpowiedź, że Oxbridge powinien stwarzać optymalne warunki i dla jednostki i dla instytucji w dobie licznych wyborów i zacierania się różnic między kierunkami zawodowymi, gdy wypróbowane rozwiązania są zastępowane nowymi, nie jest już wystarczająca (jeśli kiedykolwiek była).

 

 

Tradycyjnie młodzi ludzie są zachęcani do studiowania na uczelniach z sieci Russel Group, zamiast podjęcia pracy zawodowej (także takiej związanej z najnowszą technologią), wypróbowania innych form kształcenia wyższego czy działalności biznesowej. Przy zmiennym rynku pracy dobrą radą dla osób zajmujących się doradztwem zawodowym jest zaznajomienie się z rosnącą różnorodnością możliwości zatrudnienia po ukończeniu studiów wyższych. Z kolei w szkołach które nie stawiają wyboru studiów za priorytet, personel doradczy musi być na bieżąco z różnymi kursami uniwersyteckimi, zwłaszcza że liczba osób rozpoczynających studia wzrosła od 1980r. z 14% do niemal 50% (mimo że niemal połowa ostatnich absolwentów nie znalazła zatrudnienia w swojej branży). W związku ze zmiennym rynkiem pracy i nowymi zawodami wypierającymi stare, aktualizacja doradztwa zawodowego jest szczególnie ważna. Wg najnowszych badań 1 na10 studentów uważa, że dokonał w szkole złego wyboru. Jest to wyzwanie dla szkół, w których biura karier są często słabo zaopatrzone i traktowane po macoszemu, a doradcy działają bez odpowiedniego wsparcia. Nagle ich rola się zmieniła i zostali wysunięci na pierwszy plan. Ich zadaniem jest połączenie predyspozycji swoich uczniów z gamą wyborów zarówno akademickich (wybór uczelni i inne aspekty kształcenia wyższego) jak i zawodowych.

Wiele już zrobiono w tej kwestii dzięki programowi Education, Information, Advice and Guidance (CEIAG) i organizacji Independent Schools Careers Organisation (ISCO), które odgrywają coraz ważniejszą rolę. Badania takich instytucji jak Gatsby Foundation i nowatorska praca poszczególnych szkół (np. „sieć zawodów” w szkole King’s Rochester) wytyczają kierunek na przyszłość. Dużo szkół jest zaangażowanych w podobne inicjatywy, korzystając z usług mentorów i ofert stażu, jednak niestety nie jest to powszechna praktyka. W wielu częściach kraju możliwości zatrudnienia są ograniczone do kilku lokalnych branż, podczas gdy oferty staży i praktyk zawodowych z różnych powodów pozostają w dużej mierze niewykorzystane.Ponadto szkoły zmaga się z ograniczonym budżetem i nie jest w stanie zainwestować w doradztwo zawodowe tyle, ile by chciały, a w rezultacie narażają swoich uczniów na ominięcie aktualnych informacji o możliwościach zatrudnienia. Pomocni okazują się liderzy biznesowi i dyrektorzy generalni, którzy opisują rosnące rozbieżności między umiejętnościami aplikantów i absolwentów a wymaganiami rynku pracy i społeczeństwa.Ponieważ rośnie rozczarowanie tradycyjną edukacją, szkołom pozostało wspieranie i zaopatrywanie doradców zawodowych oraz wzmacnianie ich pozycji najlepiej jak potrafią. Z kolei doradcy zawodowi mają przed sobą niełatwe zadanie analizowania stale zmieniającego się rynku pracy, aby przekazać najważniejsze informacje i rady kolejnemu pokoleniu uczniów opuszczających ich szkoły.

Udostępnij na Twitterze twitter

0 komentarzy

Dodaj nowy komentarz